Po mlecznej drodze



- U panów nędza, co?
- Jako tako? .- odrzekłem niepewnie.
- To i dobrze! – rzekł on, jakby z namysłem – to i dobrze? “Cierpienie jest naturalnym stanem chrześcijanina”? Pascal powiedział, czy nie tak?
- Pascal, – potwierdziłem zdziwiony.
- A pan co o tem sądzi? – zwrócił się do Szczygła. Szczygieł otworzył szeroko oczy, bo Pascal nie był malarzem, więc nic o nim nie
wiedział, pozatem za naturalny stan chrześcijanina uważał pogańską radość z życia. Bąknął więc coś pod nosem, czego nikt nie fozumiał, dziwny zaś ten ksiądz, zadawszy pytanie, wcale nie oczekiwał odpowiedzi, lecz znów krążyć począł wzrokiem po obrazach.
Zdumienie nasze od pierwszej chwili pojawienia się u nas tego człowieka było ogromne, teraz zaś, jeśli to być mogło, rosło z każdą chwilą. Obcy ten dla nas człowiek przemawiał do nas niemal szorstko, ukrywając słowa, szorstkość ta jednak bynajmniej nas nie raziła, uznaliśmy .ją raczej jako przywilej tej groźnej twarzy i tych stalowych oczu. Nagle rozpoczął znów rozmowę, krótkiem pytaniem, zwróconem do Szczygła:
- Pan się nazywa Eustachy Szczygieł?
- Tak.
- A pan? Powiedziałem mu moje imię i nazwisko, on zaś zmrużył oczy i przez szpary w
powiekach patrzył przed siebie w przestrzeń, jakby nie słuchając naszych odpowiedzi.
- No, to i dobrze! – rzekł cicho, jakby sobie coś przypominając i nagle się wstrząsnął. – Zimno tu piekielnie, jak tu można malować?
- Można, – powiedział Eustachy, – czasem jest słońce!
- Mała pociecha, – rzekł ksiądz, – ot, życie, psiakrew! Otwarliśmy szeroko oczy, spojrzałem ja na Szczygła, a on na mnie. Dziwną za to
powiedzenie i nagłą miłość poczuliśmy do tego szorstkiego człowieka; jeśli klnie, to nie taki on groźny, jak wygląda. On zaś nagle się porwał ze stołka i uczynił dwa kroki w stronę Szczygła, zbliżył twarz blisko do jego twarzy i wpił w niego oczy, potem rzekł takim tonem, jakgdyby wydawał rozkaz:
- Namalujesz pan- witraż! Szczygieł zbladł.
- Namalujesz pan, w skończona rzecz. Witraż do kościoła, w którym ja rządzę, – wymiary przyniosłem, ot co!

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153